Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchennie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchennie. Pokaż wszystkie posty

Yummy Yummy Yummy I've got love in my tummy...

Tanecznym krokiem w stronę kuchni dziś się udając, zastanawiałam się, co upichcić na obiad z tego, co pozostało po weekendowym gościowym spustoszeniu poczynionym w lodówce. Zrobiłam więc tzw. przegląd tygodnia i oto, co odnalazłam:
- ziemniaczki
- cebulę
- marchew
- pietruszkę
- seler
- śmietanę
- ser żółty
- kilka parówek
Z tego wszystkiego z powodzeniem można przyrządzić ziemniaki po kawęczyńsku. Ja lekko przepis zmodyfikowałam, dodając do obiadu wyżej wymienione parówy (jako że małż obiad bez mięsa nieczęsto spożywa) oraz ser żółty (to z kolei moje zboczenie).
Co i jak zrobić? (Ilości nie podaję, bo co kto lubi, tyle dodać może)
Ziemniaki ugotowane uprzednio w mundurach obrać i pokroić w plasterki. Warzywa poszatkować (ja ciachnęłam cebulę w piórka, a marchew starłam na dużych oczkach na tarce). Cebulkę zeszklić i dodać marchew i seler. Lekko poddusić. Wymieszać z pyrkami (tak, tak, jesteśmy w Wielkopolsce)i ewentualną kiełbaską; dodać natkę pietruszki, ewentualnie szczypiorek, ale już na pewno oregano, estragon i tymianek, że o soli i pieprzu do smaku nie wspominając. Rzucić to wszystko na natłuszczone naczynie, zalać śmietanką, a na wierzchu zgrabnie ułożyć w jakiś miły dla oka wzorek plasterki sera żółtego. Naczynie już delikatnie włożyć do gorącego (180-200 stopni C) na 20 minut.
I tu powinno być zdjęcie pysznego dania...
Niestety, zniknęło w mgnieniu oka, zanim zdążyłam się zreflektować ;)

Zamiast tego niech będzie dzisiejsza piosenka dnia ;)




Kawa na ławę

Pamiętacie baśń o starym, zaczarowanym młynku? Ostatnio takowy (stary na pewno, ale czy czarodziejski, tego jeszcze nie wiem) trafił w moje ręce. Był bardzo zniszczony: złaziła z niego farba, a metalowe części były zardzewiałe. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia "Przed", ale za to jest kilka zdjęć po jego metamorfozie :) Trochę czasu zeszło, ale sądzę, że było warto. Pasy i część metalowa zostały pomalowane akrylami :)





Na ciemny i zimny wieczór, kiedy za oknem pada deszcz - dobrze zapalić kilka świeczek i wrócić do czasów dzieciństwa, kiedy jeszcze królowały, zamiast audiobooków, urokliwie trzeszczące płyty winylowe:


Notatki w kwiatki i różana herbata

Dziś króciutko. Każdemu od czasu do czasu zdarza się szukać po omacku czegoś, na czym można by zapisać informacje dla rodzinki, listę zakupów czy numer telefonu. Deska z notatnikiem jest dobrym pomysłem dla tych, którzy lubią twórczy nieład, w którym czasem trudno się odnaleźć. Dziś na tapecie dwie - konwaliowa i łąkowa, już zapakowane jako ewentualny prezent.


Dodatkiem do notatników może być pudełko na herbatę (ach, ta róża!) z podziałką w środku:


Kilka historii na ten sam temat

Bardzo lubię decoupage z kwiatami i mam na zapleczu mnóstwo kwietnych serwetek. Osobiście wolę te łąkowe, ze stokrotkami, chabrami i makami, do królewskich róż muszę mieć "nastrój" ;) Na zamówienie wykonałam kilka korkowych podkładek pod kubki i talerze, właśnie z różanym motywem, a do swojej sypialni trochę lawendy do kompletu ze świecznikiem i podkładkami. Jako gratis z pozostałości różanych serwetek wykleiłam jeszcze wieszak :)



Udało mi się też zrobić telegram ślubny, ale zdjęcie wrzucę dopiero w sobotę, po uroczystości ;) 
 

Copyright © 2009 Miętowe Ptysie Handmade All rights reserved.
Converted To Blogger Template by Anshul Theme By- WooThemes